|
Hmm... historia założenia ArtRadia jest dosyć długa ponieważ sięga dziecięcych lat dwóch jeszcze wówczas młodych ludzi, którzy zakochali się w muzyce. Ta najpiękniejsza z muz tkwi w nich po dziś dzień, a ArtRadio jest owocem tej miłości. Pomysł powstawał przez wiele lat w ich głowach, aż pewnego dnia spotkali się razem przy " kawie " wymienili swoje poglądy, wrażenia z życia, przemyślenia i doszli do wspólnego mianownika, który brzmiał... musimy coś z tym co w nas narasta zrobić, opowiedzieć innym iż w muzyce każdy z ludzi coś dla siebie znajdzie, a może odnajdzie cząstkę samego siebie. Powiedzieli zgodnym zdaniem... robimy radio Pomysły na tematy, audycje, sypały się jak z rękawa. Wcześniej jednak mnóstwo przygotowań, kilometry przewodów, adaptacja pomieszczeń," kilka" wydanych polskich złotych na uregulowania prawne, wyjazdy za granice po płytoteki i ruszyło. ArtRadio wystartowało dokładnie 1 września 2007 roku. Rozwijało się znakomicie, z dnia na dzień przybywało godzin ramówki programowej, a co z tym się wiąże, przybywało również prowadzących. W apogeum działalności ArtRadia swoje ramówki prowadziło 12- tu prezenterów z całej Polski od Bogatyni począwszy a na Mazurach kończąc. ArtRadio gościło w studiu wiele znakomitych postaci, transmitowało na żywo wiele imprez masowych w tym jedną z największych na Dolnym Śląsku, której nazwa brzmi " Karbonalia". Niestety zdarzył się również przykry okres w życiu ArtRadia. Działalność radia z różnych przyczyn dobiegła końca 1 lutego 2009. Jednak ten epizod Artur i Bogdan, to o nich mowa, dwóch już nie młodych ludzi zakochanych wciąż w muzyce, postanowiło zostawić daleko za sobą i nie wracać pamięcią do tego co złe. Postanowili wskrzesić ArtRadio. Tak więc się stało, dobrali ekipę, ludzi znakomicie przygotowanych, przygotowali wspólnymi siłami z TV Bogatynia studio i ruszają. Dokładnie rok po zamknięciu 1 lutego 2010 wystartowało ArtRadio nie tylko w internecie ale również w TV Bogatynia. Bądźcie z nami, przecież sami wiecie, że warto. Co by się nie działo my i tak będziemy grali do " końca świata " i jeszcze trzy dni dłużej...:)
|